Nieobecność w dzienniku na religii bo nieuczestniczący uczeń nie był w bibliotece – list do fundacji

Aktualności Listy do Fundacji Religia/etyka w szkole
„Piszę do Państwa z prośbą o pomoc w walce o sprawiedliwy sposobu organizowania zajęć nieobowiązkowych w liceum. (…) W klasie córki kilkoro uczniów nie uczęszcza na zajęcia z religii. Przypuszczam również, że tylko część uczestniczy w zajęciach etyki i wychowania do życia w rodzinie. Jednak o ile etyka i WDŻ organizowane są na pierwszej, bądź ostatniej lekcji, to już zajęcia z religii ustawione są w środku dnia, pomiędzy innymi lekcjami. Uczniowie na nie niezapisani (…) siedzą w bibliotece marnując 2 godziny tygodniowo. W zasadzie nie planowałam nic robić w tej sprawie, córka lubi czytać więc się nie skarżyła, chociaż ja wolałabym żeby mogła wykorzystać ten czas w sposób, jaki sami uznamy za korzystny, w zeszłym tygodniu jednak wynikła dodatkowa uciążliwość takiej organizacji zajęć. Mianowicie ostatnia lekcja była odwołana, przedostatnią lekcją w tym dniu była religia- oczywiste więc się wydało, że dla uczniów na nią niezapisanych zajęcia skończyły się 2 godziny wcześniej – osobiście potwierdziłam córce przez telefon, że nie musi siedzieć w bibliotece – na takie zajęcia nie jest przecież zapisana, służą one szkole jedynie do zapewnienia opieki uczniom w razie potrzeby, a takiej w tym wypadku nie było – może więc wracać do domu. Jakież było moje zdziwienie, gdy w dzienniku elektronicznym pojawiła się nieobecność na tej godzinie? Jestem w trakcie wyjaśniania sytuacji z wychowawcą, jednak wstępnie dowiedziałam się, że uczniowie nie mogą opuszczać szkoły bez zezwolenia, stąd nieobecność. I tutaj moje wielkie zdziwienie: podczas zajęć WDŻ czy też etyki córka nie musi przecież przebywać na żadnych zajęciach opiekuńczych, czy też pytać kogoś o zgodę na wyjście ze szkoły. Na zajęcia dodatkowe typu „opiekuńcze w bibliotece” nie jest w zasadzie w ogóle zapisana (…)  Gdyby religia, tak jak pozostałe przedmioty nieobowiązkowe, odbywała się na ostatniej lub pierwszej lekcji, zupełnie nie musiałaby na nie uczęszczać i pytać kogoś o zgodę na wyjście ze szkoły. Wydaje mi się, że wszystkie te zajęcia nieobowiązkowe są równorzędne i tak też powinny być traktowane. Skoro uczeń nie zapisał się na żadne z nich, to albo z żadnego nie może mieć uwzględnianej obecności, albo, jak już jest taka formalna potrzeba ze strony szkoły, z każdego powinien mieć ją uwzględnianą i pytać o zgodę na wyjście. Sprawa z nieobecnością jest nadal w trakcie wyjaśniania, obawiam się jednak, że będę musiała pisać jakieś sprzeciwy do dyrekcji. Wychowawczyni właśnie mnie tam odsyła twierdząc, że nie ma możliwości zmian istniejących przepisów. Proszę tutaj o pomoc: na jakiej podstawie szkoła może upierać się przy pozostawieniu tej nieobecności? Czy rzeczywiście są jakieś przepisy dające im taką możliwość? (…)
Dodatkowo, jak pisałam wcześniej, mimo iż rozkład zajęć mi się nie podobał, nie zamierzałam nic z tym robić. Jednak fakt konieczności tłumaczenia się przeze mnie z rzeczy, z których uważam nie powinnam się tłumaczyć, spowodował moją obecną reakcję. Z ogromnym smutkiem stwierdzam bowiem, że po raz pierwszy w życiu poczułam się ofiarą dyskryminacji. (…) Córka jest humanistką. (…) Na każdy temat potrafi samodzielnie wyrobić sobie zdanie i nie boi się go wypowiadać. Jest bardzo wrażliwa, ale zarazem odważna- potrafi sprzeciwić się niesprawiedliwości, stanąć w obronie słabszych, nawet gdy jest to wbrew większości i grozi nieprzyjemnościami. Tymczasem wczoraj poprosiła mnie, żebym może lepiej nic nie robiła w tej sprawie i dała spokój, bo obawia się kłopotów w szkole… Czy tego chcemy uczyć nasze dzieci? Z przerażeniem zdałam sobie sprawę jak ogromny wpływ mają działania dyskryminacyjne na młody, kształtujący się dopiero umysł. W jednej chwili potrafią odważny, otwarty intelekt sprowadzić do pozycji zachowawczego konformizmu. Czy takie społeczeństwo chcemy wychowywać? Takie idee promować? Czy musimy zgadzać się aby szkoła dopuszczała do nierównego traktowania w jakiejkolwiek sferze naszego życia i życia naszych dzieci? Żeby hamowała rozwój samodzielnego myślenia i powodowała strach przed walką o podstawowe prawa?
Proszę 
o interwencję w szkole w sprawie przeorganizowania podziału godzin w taki sposób, aby wszystkie zajęcia nieobowiązkowe traktowane były równorzędnie. Najlepiej, jeżeli te zajęcia zostaną usytuowane na pierwszej lub ostatniej lekcji, tak aby dzieci na nie nieuczęszczające nie były narażane na jakiekolwiek przejawy nierówności. Proszę o to nie tylko w imieniu rodziców i dzieci, których ten problem dotknął w klasie mojej córki, ale również dla całej szkoły, gdyż obawiam się, że sytuacja ta nie jest odosobniona i dotyczy wszystkich klas.”