19 listopada br., w Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Przemocy wobec Dzieci doczekaliśmy się po wielu latach przemocowych ekscesów dyrektora XLIV LO w Krakowie zapowiedzi wszczęcia w jego sprawie przez kuratorium oświaty postępowania dyscyplinarnego oraz zapowiedzi zawieszenia w trybie natychmiastowym ze strony władz miasta. Nasze pytanie brzmi: Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego nie reagowano wcześniej?
„Według przytoczonych informacji dyrektor XLIV LO w Krakowie nie zaakceptował fryzury niepełnoletniego ucznia (wygolone boki i krótko ścięte włosy na czubku głowy). Zadzwonił do działającego najbliżej szkoły zakładu fryzjerskiego i umówił chłopaka. Powiedział uczniowi, że ma nie wracać do szkoły, dopóki nie ogoli głowy. Ani on, ani zaangażowana w historię wychowawczyni ucznia (to ona wysłała go do dyrektora, by ten ocenił jego fryzurę), nie uznali za stosowne skontaktować się z rodzicami — donosi „Gazeta Wyborcza” (podajemy za Onet.pl).
Dlaczego musiało dojść do tak oczywistego i drastycznego aktu przemocy rozzuchwalonej bezkarnością kadry tej szkoły? Wcześniej kuratorium i władze szkoły nie rozumiały, że tam dzieje się przemoc? Nadużycia dyrektora były szeroko znane i wielokrotnie pisała o nich prasa.
Na przykład w 2021 r. media donosiły „Dyrektor XLIV Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie wzywa rodziców uczniów klas pierwszych, aby ci tłumaczyli się z tego, dlaczego ich dzieci nie chodzą na religię [a w] rozmowach informuje, że uczniowie i tak będą zobowiązani do brania udziału w uroczystościach kościelnych.” (podajemy za Onet.pl)
Nic się w tej sprawie nie zmieniło, w bieżącym roku szkolnym uczniowie znowu zostali zaprowadzeni do kościoła, gdzie zorganizowano uroczystości szkolne (sic!). Wolność sumienia uczniów i prawa rodziców nie są w tej szkole brane pod uwagę. Każdy może to sprawdzić w kalendarzu umieszczonym na stronie szkoły.

Prezydent Aleksander Miszalski w wypowiedzi dla Onetu mówi, że „szkoła nie jest prywatnym folwarkiem dyrektora”. „Wielokrotnie przekraczał granice uprawiając w szkole indoktrynację, wzywając rodziców uczniów niebiorących udziału w nauczaniu religii czy organizując polityczne apele. Krakowskie szkoły są i będą miejscem, w którym respektowane są bez wyjątku wszystkie prawa dziecka” — zaznaczył Miszalski. Czy to znaczy, że Prezydent Krakowa od dawna zdawał sobie sprawę z tego, co dzieje się w szkole i mimo tego nie reagował? Czy krakowskie szkoły rzeczywiście są miejscem, w którym respektowane są bez wyjątku wszystkie prawa dziecka?!
Mamy prawo i obowiązek pytać: Dlaczego Małopolskie Kuratorium Oświaty, Urząd Miasta i Prezydenta Krakowa nie reagowały wcześniej? Ile jeszcze w Krakowie i w Polsce jest przemocowych dyrektorów szkół pod parasolem kuratoriów oświaty i urzędów miast, które nie reagują na nadużycia, mimo, że mają o nich wiedzę.
Żródła: