8 stycznia 2026 r. godz. 13.04
Wpis fundacji z portalu Fb
Kielno. Malusieńska społeczność wiejska, formalnie bardzo religijna. Są w niej rodzice, którym za wszelką cenę zależy, aby krzyż wisiał w każdej sali szkolnej, bo przecież publiczna szkoła polska jest tylko wtedy polska, kiedy krzyż powiesimy na wszystkich ścianach, a w korytarzach wystawimy dodatkowo popiersie Jana Pawła II lub szopkę.My, jako fundacja, wiemy o tej sprawie niewiele więcej, ale jeśli macie kontakt z Panią nauczycielką to przekażcie, że jesteśmy gotowi zapewnić wszelkiego rodzaju wsparcie.Środki, które otrzymaliśmy z 1,5% przeznaczamy na pomoc osobom, które muszą się zmierzyć z tego rodzaju religijną opresją. Poczytajcie o historii nauczycielki z Krapkowic: https://wyborcza.pl/…/7,127290,17834629,zlodziejka…, która wygrała wszystkie instancje, a my zapewnialiśmy wsparcie prawne.Ważne w tej sprawie jest to, że to nie był KRZYŻ. Prawdopodobnie była to też prowokacja.Jak pisze Gazeta Wyborcza: „anglistka nie przyznaje się do winy. Jak twierdzi, przedmiot, o którym mowa, nie był krzyżem, lecz przedmiotem wydrukowanym na drukarce 3D. – Sprawa nauczycielki z Kielna to kolejny przykład potwierdzający tezę, że religia powinna być odseparowana od szkół, które są przecież miejscem nauki, a nie jakiegokolwiek kultu religijnego- komentuje Piotr Pawłowski, radca prawny, koordynator inicjatywy Świecka Szkoła.I dodaje: – W imieniu pomorskiego środowiska pro-laickiego, mam nadzieję, że organy państwa zaangażowane w badanie tej sprawy, w tym kuratorium oświaty i prokuratura, zachowają niezbędną neutralność światopoglądową. Wyrażam też apel do wszelkich mediów, aby przedstawiały sprawę zgodnie ze standardami rzetelności dziennikarskiej, uwzględniając w swych materiałach głos obu stron tej sprawy.”W innym materiale prasowym Wójt wypowiada się następująco: „5 stycznia do jego urzędu trafiło pismo rodziców sprawie sytuacji w szkole. To jest dziwna sytuacja. Nikt nic nie wiedział oficjalnie. Były jakieś plotki, ale żaden wniosek czy oficjalne pismo w tej sprawie wcześniej nie dotarło do mnie”.Nikt nic nie wie, ale @Waldemar Żurek z Ministerstwo Sprawiedliwości mówi oczywiście tak: „Uważam, że trzeba szanować polską tradycję, trzeba szanować uczucia religijne” – podkreślał w Polsat News minister sprawiedliwości”.Braun manifestuje pod szkołą. Średnia wieku <60.Nauczycielka ucząca w tej malutkiej wsi została sama. #państwozkartonu#państwowyznaniowe#krzyżewkażdejklasie#świeckaszkoła#świeckośćbezkrzyża#prowokacja
8 stycznia 2026 r. godz. 22:26
wpis fundacji z portalu Fb
Cały aparat państwa przyznaje, że w gruncie rzeczy to nic nie wie ale jest przeciw. Oczywiście pomogą nie samej nauczycielce ale Braunowi i Konfederacji – wygrać wybory. Potem, żeby oficjalnie nie przepraszać będą na siłę przekonywać nas, że przecież trochę mieli rację. Rację ma Paweł Lęcki poczytajcie
Paweł Lęcki
Ja bym w zasadzie chciał wiedzieć jedno. Czy gdy jednak okaże się w ramach działań całego aparatu państwa, że nauczycielka ze szkoły podstawowej w Kielnie, wobec której wszczęto postępowanie dyscyplinarne i zawieszono ją w obowiązkach, wójt gminy zgłosił sprawę do prokuratury, metropolita gdański oczekuje rzetelnych wyjaśnień, a Robert Bąkiewicz i Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna poszli protestować przed szkołą, w której uczyła, po czym ministerstwa: edukacji i sprawiedliwości nie stanęły w jej obronie, ale z automatu założyły, że dokonała aktu domniemanej profanacji, bo tak im wyszło ze słupków wątpliwych badań opinii publicznej, no i media, które rozpisywały się o tej sprawie, jakby co najmniej ta anglistka kogoś zabiła, mędrcy, którzy na podstawie niepewnych doniesień medialnych uznali, że nigdy nie powinna być nauczycielką, bo przecież musi zostawić swoje poglądy za drzwiami szkoły – a może chodziło o krzyż z drukarki 3D, może o przedmiot, który w ogóle nie był krzyżem, może o upiorną zabawę niektórych dzieciaków, może o konflikt z innym nauczycielem, może o cokolwiek, co nie było tym, czym żyje co najmniej pół Polski – więc niczego tak złego nie zrobiła – to czy ktokolwiek ją wtedy za to wszystko oficjalnie chociaż przeprosi? Jeśli okaże się, że nauczycielka zrobiła to, o co jest publicznie oskarżana, w co nie wierzę, to ja publicznie przeproszę za moją niewiarę. A co z tymi, którzy są już pewni, że zrobiła, a okaże się, że nie? Też przeproszą? To wszystko jest porażające. Na szczęście wiem, że ta nauczycielka ma już co najmniej dwóch prawników, z których jednego znam osobiście i bardzo cenię. Nawet jeśli zrobiła cokolwiek nie do końca tak, jak powinna w tym durnym dydaktycznym świecie opartym na fałszu i głupocie, to nigdy w życiu nie zasłużyła na to, co ją spotkało.Dlaczego chciałbym wiedzieć to jedno w ramach tych przeprosin? Bo jeśli można nauczyciela w ten sposób oskarżyć medialnie bez żadnych konkretnych dowodów (sądowych, prawnych, nagrań, smsów, messengerów, whatsappów), na dodatek wykorzystać w ramach wojny politycznej sterowanej przez upiornych ludzi – to znaczy, że można oskarżyć tak nas wszystkich. Nie tylko ciało pedagogiczne.Uzupełnienie: – Policja ujawniła zdjęcie krzyża, który zabezpieczyła w związku z rzekomą aferą w szkole podstawowej w Kielnie, podaje Radio Gdańsk. Okazuje się, że policja zabezpieczyła przedmiot w kształcie krzyża, który przypomina element stroju zakonnicy, wykorzystywany przez przebierańców na halloween. Jest brązowy, ma 24 centymetry długości i wykonano go prawdopodobnie z plastiku. Nie ma na nim wizerunku Chrystusa. Jak sprawdziliśmy, można go łatwo kupić na jednym ze portali sprzedażowych. Wszystko więc wskazuje na to, że nie będziemy mieli tu do czynienia z przestępstwem dotyczącym obrazy uczuć religijnych. Sprawę nadal badają policja i prokuratura, czytamy na stronie rozgłośni. I co teraz? To takiego krzyża broniono? Plastikowej zabawki? I z tego powodu został przeprowadzony atak na nauczycielkę języka angielskiego? Cały aparat państwowy zajął się sprawą?
9 stycznia 2026 r. godz.: 19:44
Wpis fundacji z portalu Fb:
Dziś do sprawy włączył się Rzecznik Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich prosząc o wyjaśnienia dyrekcję szkoły i pozostałe organy państwa. Współczucie dla nauczycielki nie zostało wyartykułowane, jednak mamy nadzieję, że chociaż jeden organ państwa zachowa twarz.Wstyd za postawę ministry edukacji, ministra sprawiedliwości i polityków koalicji. Religijni fanatycy trzymają Was pod butem, a sukces wyborczy stoi pod wielkim znakiem zapytania.Jeśli Ministerstwo Edukacji Narodowej nie odważy się przypomnieć, że krzyże mogą wisieć w salach szkolnych tylko wtedy, kiedy nie narusza to wolności innych (tak brzmi rozporządzenie dot. nauki religii w szkołach), jeśli nie zmieni zapisów o rekolekcjach (PiS usunęło w 2017 r. zapis o tym, że podczas rekolekcji uczniami opiekują się wyłącznie katecheci), jeśli rząd nie zlikwiduje się Funduszu Kościelnego, będziemy mieli to co za PiS. To żadna zmiana.Poczytajcie więcej o sprawie nauczycielki oskarżonej o wyrzucenie do kosza krzyża, który nim de facto nie był, w poście Paweł Lęcki #świeckiepaństwo#świeckaszkoła#krzyżewszkolach
Dlaczego staję w obronie nauczycielki języka angielskiego w szkole podstawowej w Kielnie? A może szerzej – dlaczego staję w obronie szkoły jako takiej? Być może również dlatego, że chciałbym, żeby kiedyś ktoś stanął w mojej obronie, gdy raptem znajdę się w Procesie Franza Kafki. – A ci młodzi ludzie czują się teraz bohaterami, przecież namaściła ich sama posłanka, reprezentantka narodu. Wczoraj szłam za grupką młodzieży, która bez żadnej krępacji zastanawiała się, co odpier…ć, żeby była taka medialna zadyma jak w Kielnie, przeczytałem w jednym z komentarzy. Dorota Arciszewska-Mielewczyk z PiS zamieściła zdjęcie dwóch nieletnich uczniów bez żadnej dbałości o ich wizerunek. Post ma 14 tysięcy polubień i tysiąc udostępnień. Inni prawicowi politycy również zamieścili tę fotografię. A co jeśli ci młodzi ludzie bawili się krzyżem – przedmiotem o kształcie krzyża? Wydrukiem? A co jeśli wpadną na podobne pomysły inni młodzi? Jak ma zachować się inny nauczyciel? Jak ma postąpić szkoła, skoro nikt tak naprawdę w państwie nie stanie w jej obronie? Czego właśnie nauczyli się młodzi ludzie? Dlaczego można tak upiornie wykorzystywać młodych ludzi do własnych politycznych celów? Co tak naprawdę myślą rodzice tych młodych z Kielna? Czy społeczeństwo zdaje sobie sprawę, że gdyby nie cyniczne działanie polityków prawicy, to tej całej historii by nie było? Byłby problem – ale zupełnie inny niż to się wszystkim wydaje – ale do rozwiązania na poziomie szkoły z ewentualnym mądrym wsparciem kuratorium. Grzegorz Kryger apelował o spokój. Świat niestety go nie posłuchał. – Policja ujawniła zdjęcie krzyża, który zabezpieczyła w związku z rzekomą aferą w szkole podstawowej w Kielnie, podaje Radio Gdańsk. Okazuje się, że policja zabezpieczyła przedmiot w kształcie krzyża, który przypomina element stroju zakonnicy, wykorzystywany przez przebierańców na halloween. Jest brązowy, ma 24 centymetry długości i wykonano go prawdopodobnie z plastiku. Nie ma na nim wizerunku Chrystusa. Jak sprawdziliśmy, można go łatwo kupić na jednym ze portali sprzedażowych. Wszystko więc wskazuje na to, że nie będziemy mieli tu do czynienia z przestępstwem dotyczącym obrazy uczuć religijnych. Sprawę nadal badają policja i prokuratura, czytamy na stronie rozgłośni. I co teraz? To takiego krzyża broniono? Plastikowej zabawki? I z tego powodu został przeprowadzony koszmarny atak na nauczycielkę języka angielskiego? Cały aparat państwowy zajął się sprawą? W świecie prawdziwych wojen, potężnych i realnych problemów polskiej edukacji – toczymy urojoną wojnę o plastikowy krzyż. A wszystko w domysłach, bez żadnych konkretów. Już nawet zdjęcia stworzone przy pomocy AI hulają w sieci – jak młodzi bronią krzyża przed wrzuceniem do śmietnika. Część ludzi traktuje je jako dowód. Jedna nauczycielka stanęła przed widmem komisji dyscyplinarnej, przed policją, prokuraturą, metropolitą, episkopatem, politykami prawicy, Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, przed Robertem Bąkiewiczem, przed Barbarą Nowacką i Waldemarem Żurkiem, bo oni też dołożyli swoje do nagonki na anglistkę, co było wyjątkowo żenujące. Została opisana przez media setki razy. Została zwyzywana w tysiącach komentarzy. A nadal tak naprawdę nie wiadomo, co dokładnie się stało. Wiem, że dziennikarze intensywnie pracują nad potwierdzeniem części faktów, które przedostały się do obiegu społecznego. Jeśli to wszystko ujrzy światło dzienne – to wielu ludziom powinno być strasznie głupio. Najprawdopodobniej nie będzie. Czy ktokolwiek przeprosi tę nauczycielkę? A przecież to mogło spotkać każdego z nas. Niesprawdzone informacje, żadnych dowodów, żadnych nagrań, smsów, messengerów, whatsappów, nic. Słowo, opowieść, którą cynicznie rozdmuchali i wykorzystali politycy prawicy, manipulując jednocześnie opinią publiczną, również swoimi wyborcami, krzywdząc kobietę i uczniów. – Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski biskup Wojciech Osial zabrał głos ws. skandalu w podstawówce w Kielnie. Nauczycielka zdjęła tam krzyż ze ściany i wrzuciła do kosza na śmieci. Hierarchowie Kościoła katolickiego oczekują teraz od władz państwowych zdecydowanych działań na rzecz zagwarantowania szacunku do symbolu krzyża, by takie sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości, podaje RMF24. Hierarchowie Kościoła katolickiego nie oczekują zdecydowanych działań odnośnie przemocy domowej, pedofilii, agresji, nienawiści – zajmują się krzyżem z plastiku lub wydruku. A wobec gniewu episkopatu – jedna kobieta, nauczycielka, która nawet nie może się za bardzo bronić, bo przecież większość wzmożonych wydała na nią wyrok. Prawo Marcina też wydało wyrok – bez żadnego zagłębienia się w sprawę. Wystarczyła jedna rolka. Argumenty, że krzyż zabawka z plastiku to przecież to samo, co plastikowe godło kraju urągają elementarnej przyzwoitości intelektualnej, a takie też nieustannie czytam. Zauważyłem, że niektórzy nauczyciele uważają, że niezależnie od wszystkiego – to anglistka zachowała się nieprofesjonalnie, co uderza w całe nasze środowisko. Ja nie wiem, jaką nauczycielką jest ta pani z Kielna. Być może popełniła jakiś błąd pedagogiczny. Ja popełniłem ich mnóstwo przez ponad dwadzieścia lat pracy i nadal popełniam. Nawet jeśli nauczycielka dała się wyprowadzić z równowagi, to warto przyjrzeć się dlaczego. I zastanowić się, jak człowiek by się zachował w takiej sytuacji. Łatwo jest patrzeć z boku lub gdy nigdy nie miało się żadnego większego konfliktu w szkole. Tak, wiem, niektórym się wydaje, że tylko źli nauczyciele mogą wejść w konflikt – to jest nieprawda, każdemu może się to zdarzyć. Niektórym się wydaje, że można przejść całą swoją ścieżkę zawodową bez momentu, gdy człowiek robi się totalnie bezradny, czasem czuje się całkowicie upokorzony. Szkoła to żywy organizm, a nie encyklopedia prostych zachowań i reakcji. Relacje we wszechświecie szkolnym bywają bardzo trudne, zarówno na linii uczniowie-uczniowie, uczniowie-nauczyciele, nauczyciele-nauczyciele, nauczyciele-dyrekcja, szkoła-rodzice. Jednocześnie w tej historii z Kielna to w ogóle zniknęło. Mało kogo to interesuje – krzyż, krzyż – krzyczy tłum. A co z całą resztą? – Wyrzuciłam gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika – w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar. Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę – mówi Dziennikowi Bałtyckiemu nauczycielka ze Szkoły Podstawowej w Kielnie. Przekonuje, że cała sytuacja jest nieporozumieniem, cynicznie wykorzystywanym przez polityków, czytamy na stronie portalu. Przypomnijmy jeszcze, bo to bardzo ważne: z powodu domniemanej traumy uczniom i rodzicom udzielono pomocy psychologicznej. A kto udzielił pomocy psychologicznej tej nauczycielce, wobec której publiczny hejt jest nie do opisania? Czy ktokolwiek tak naprawdę zdaje sobie sprawę, że właśnie obserwujemy totalną medialną nienawiść skierowaną wobec nauczyciela bez żadnych podstaw ku temu? Żadnych. Dosłownie żadnych. Powtórzmy: żadnych. Nadal czytam, że niektórzy ludzie bronią tej plastikowej zabawki, a nie stają po stronie zlinczowanej publicznie kobiety. Ludzie, którzy martwią się symbolami, a nie przejmują się tym, że ktoś właśnie być może przeżywa najgorszy moment swojego życia i to nie z własnej winy. Czym jest religia, jeśli bardziej zajmuje się przedmiotami niż ludźmi? Nie mogę tego wszystkiego zrozumieć. W jakim świecie my w ogóle żyjemy? „
Post Pawła Lęckiego z 9 stycznia 2026 r. godz. 19:28
https://www.facebook.com/pawel.lecki79
„Wyrzuciłam gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika – w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar. Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę – mówi Dziennikowi Bałtyckiemu nauczycielka ze Szkoły Podstawowej w Kielnie. Przekonuje, że cała sytuacja jest nieporozumieniem, cynicznie wykorzystywanym przez polityków, czytamy na stronie portalu. – Jacek Wierciński: – Krzyż zerwany ze ściany i wyrzucony do kosza przez nauczycielkę przy dzieciach w trakcie lekcji w szkole podstawowej – takie hasło musiało wywołać potężne emocje, a pani nazwisko zostało upublicznione przez polityków prawicy i wciąż można je bez większego problemu odnaleźć w sieci, gdzie roi się też od inwektyw. Co pani przeżywa?Nauczycielka: – Jest mi bardzo trudno, dlatego że wylała się na mnie fala hejtu, mowy nienawiści rozpowszechnianej w mediach bez sprawdzenia faktów, bez żadnej weryfikacji, bez czekania na jakiekolwiek wyjaśnienie tej sytuacji. Jestem w szoku, że można coś takiego zrobić drugiemu człowiekowi. Śledzę te media, nie ukrywam, i wciąż po prostu w to nie wierzę. To nieporozumienie, a politycy wykorzystują je do tego, żeby podbijać swoje interesy i pozycje. Ktoś to ciągle podsyca.- Taka nienawiść do symbolu krzyża sama w sobie już jest zastanawiająca, baba zbezcześciła symbol religijny, to nie najostrzejsze komentarze jakie pojawiły się pod naszymi publikacjami na ten temat. Staramy się moderować dyskusję i usuwać nienawistne wypowiedzi, ale nad innymi mediami i platformami społecznościowymi kontroli nie mamy. Jak wygląda ten czas z pani perspektywy?- W poniedziałek 5 stycznia byłam w pracy. Moi uczniowie bardzo się ucieszyli, ale tego dnia zostałam też zawieszona w obowiązkach. Nie jestem w tej chwili w zbyt dobrym stanie. Jest mi po prostu ciężko z całym tym nieporozumieniem. Zastanawiające jest dla mnie to, że przez media w kontekście tego zdarzenia wciąż prezentowany jest jeden uczeń wraz z rodziną. To chłopiec, którego nie uczę i nigdy nie uczyłam. Z tego, co wiem w naszej szkole pojawił się we wrześniu, ale nigdy nie miałam z nim styczności. Jego grupa ma zajęcia w innej sali, a rodziców nigdy nie widziałam na oczy. Słyszałam, że w piątek 12 grudnia, a więc tuż przed zdarzeniem, z powodu którego rozmawiamy, ten uczeń groził innej nauczycielce, że jego mama zwolni ją z pracy. To dość istotne w mojej ocenie.Co wydarzyło na lekcji 15 grudnia 2025 roku?- Wyrzuciłam cosplayowy gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika – w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar.- Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę. Jestem neutralna religijnie i bardzo tolerancyjna. Szanuję wiarę. Ścianka nad chomikiem byłaby w mojej opinii miejscem urągającym przedmiotowi religijnej czci. Jego miejsce powinno być wysoko, obok godła lub ewentualnie nad drzwiami. Jednak powtórzę: Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci był elementem cosplayowego stroju – takiego przebrania; dzieci przebierają się za różne postaci bywa, że za zakonnika, księdza czy śmierć. Nikt nigdy się do niego nie modlił, czytamy na stronie Dziennika Bałtyckiego Uważam, że bezwzględnie należy przeczytać całą rozmowę. Jeśli po niej nie wydarzy się nic – nikt chociaż nie przeprosi, łącznie z Barbarą Nowacką i Waldemarem Żurkiem, to będzie oznaczało, że żyjemy w kraju absurdu i groteski. Osiągnęliśmy dno – zlinczowano publicznie kobietę na podstawie kłamstw i bredni. Obserwowaliśmy potężny hejt społeczny, makabryczne demonstracje pod szkołą, działania całego aparatu państwowego i kościelnego – a to wszystko bez żadnego, dosłownie żadnego powodu. Próbowałem cały czas o tym pisać, tłumaczyć. Tę upiorną historię cynicznie stworzyli koszmarni politycy prawicy, wykorzystując do tego młodych ludzi, krzywdząc ich, nauczycielkę i całą szkołę. Oczywiście, nie poniosą za to żadnych konsekwencji, choć powinni wyjątkowo mocne. Warto też zadać pytanie mediom – jak sprawdzały tę całą historię. https://dziennikbaltycki.pl/nauczycielka…/ar/c1p2-28590165
Zachęcamy do zapoznania się z opinią prawną w sprawie krzyży w szkołach publicznych:

